czwartek, 15 kwietnia 2010

elekro sado maso.



obserwowana. między niewielkimi szczelinami w żaluzjach dostrzegam mężczyznę.
w głowie zaczyna mi się kręcić, szleje, a co jeśli on ma broń?

jednak.

spokojnie odchodzę od okna. nie chce się nie potrzebnie denerwować. jesli będzie chciał we mnie strzelić- to strzeli.

kulka w plecy. krew na błękitnej koszuli wyznacza tor, to nie tor, to słowa: zapomninaj o tym, że cię obserwują. żyj.

niedziela, 11 kwietnia 2010

możesz mnie piprzyć, ale musisz mnie przewietrzyć!


chce ją pieprzyć do nieprzytomności?
pewnej nocy włoże mu nóż kuchanny pod prześcieradło i nie będzie miał erekcji!
skończą się jęki i nocne krzyki.
wreszcie będę mogła zasnąć i dokończę swój sen.

sen o wyśmninym życiu Aniołków.

piątek, 2 kwietnia 2010

troszeńkę koki.


powraca odmieniona, nie wpada już w byle jakie ramiona.

do tego potrzeba było nie czasu, lecz człowieka który znaczenie słowa ,,fuck" zmienia.

kiedy czujesz stabilizacje, odnajdujesz życia inne racje.

prawdziwe emocje, tylko wtedy, gdy już wiesz, że nie odejdzie.

otoon mnie do tego zachęcił.